Kobieta po 40. roku życia wybiera produkty zbożowe w sklepie spożywczym, w koszyku pieczywo i warzywa, obok stoiska z pieczywem i owocami - jakie węglowodany wybierać po 40 i 50

Metabolizm

Węglowodany po 40 i po 50: jakie wybierać i jak jeść je mądrze?

Wprowadzenie

Po 40 węglowodany często zaczynają mieć złą prasę.

Najpierw słyszysz, że odpowiadają za rosnący brzuch. Potem, że podnoszą insulinę. Następnie ktoś sugeruje wyrzucenie pieczywa, makaronu, ziemniaków i owoców, bo „w tym wieku organizm już sobie z nimi nie radzi”.

Tylko że po czterdziestych urodzinach organizm nie przestaje nagle metabolizować glukozy.

Zmieniać mogą się natomiast aktywność fizyczna, masa mięśniowa, zapotrzebowanie energetyczne, sposób odczuwania głodu i sytości czy wrażliwość na insulinę. W okresie perimenopauzy dochodzą do tego zmiany hormonalne.

Dlatego dużo lepsze pytanie niż:

„Czy powinnam ograniczyć węglowodany?”

brzmi:

„Z jakich produktów chcę je dostarczać i co poza energią dostaję razem z nimi?”

Bo źródłem węglowodanów może być słodzony napój, ale może nim być także owsianka, fasola, kasza gryczana, ziemniaki, pełnoziarnisty chleb, jabłko czy papryka.

I odżywczo są to zupełnie różne produkty.

Po 40 nie chodzi o jedzenie jak najmniejszej ilości węglowodanów. Chodzi o to, żeby większość z nich pochodziła z produktów, które oprócz energii dostarczają błonnika, witamin, składników mineralnych i innych wartościowych składników. [1]

Najważniejsze w skrócie

Po 40. i po 50. roku życia nie trzeba ograniczać węglowodanów tylko z powodu wieku. Dużo ważniejsze staje się jednak to, z czego je dostarczasz, a organizm coraz mniej wybacza ich nadprogramowe ilości. Owsianka, kasza, ziemniaki, pieczywo, strączki i owoce są świetnym źródłem węglowodanów oraz błonnika, magnezu, potasu, żelaza, folianów i witamin.

Nie szukaj jednego „najzdrowszego” źródła. W ciągu tygodnia rotuj pieczywo, kasze, ziemniaki, makaron, strączki, warzywa i owoce. Dzięki temu jeden produkt daje Ci więcej błonnika, inny magnezu, jeszcze inny potasu czy żelaza.

Jeśli rośnie Ci cholesterol, zwróć szczególną uwagę na owies i jęczmień. Zawierają beta-glukany, czyli rodzaj błonnika, który pomaga obniżać LDL. W praktyce może to oznaczać częstszą owsiankę, pęczak, strączki, warzywa i owoce. [6,7,8]

Insulina nie jest powodem, żeby bać się pieczywa, owoców czy ziemniaków. Jej wzrost po posiłku jest normalny. Przy insulinooporności bardziej liczy się całe danie, ilość jedzenia, błonnik, ruch i to, jak wygląda dieta w skali tygodnia. [4]

Źródłem węglowodanów powinno być minimum 400 g warzyw i owoców oraz co najmniej 25 g naturalnie występującego błonnika dziennie. [1]

Czy po 40 trzeba ograniczać węglowodany?

Nie tylko dlatego, że skończyłaś 40 lat. Węglowodany nadal są ważnym elementem zbilansowanej diety.

Dużo ważniejsze jest to, ile energii naprawdę potrzebujesz i skąd te węglowodany pochodzą.

Po 40. roku życia zmienia się jednak kontekst. Często ruszamy się mniej, mamy mniej mięśni niż dekadę wcześniej, a w perimenopauzie dochodzą zmiany hormonalne. Organizm nie przestaje radzić sobie z węglowodanami, ale coraz mniej „wybacza” nadmiar kalorii. Jeśli jesz więcej energii, niż zużywasz, łatwiej o wzrost masy ciała niezależnie od tego, czy nadwyżka pochodzi z pieczywa, makaronu, tłuszczu czy przekąsek.

Dla wielu osób dobrym punktem odniesienia jest sytuacja, w której węglowodany dostarczają mniej więcej połowy energii w ciągu dnia, np. około 50-55%. Sama liczba procentów nie wystarczy jednak do oceny diety. 50% z 1800 kcal to około 225 g węglowodanów, a 50% z 3000 kcal to już około 375 g. Im większe zapotrzebowanie, tym więcej miejsca na węglowodany bez wychodzenia ponad bilans energetyczny.

Przy diecie 1800-2000 kcal większość tej puli warto „wydać” na produkty, które poza energią dają też błonnik, witaminy i składniki mineralne: ziemniaki, kasze, płatki, pełniejsze pieczywo, strączki, warzywa i owoce. Przy bardzo wysokim zapotrzebowaniu, np. u aktywnej osoby jedzącej 3000-4000 kcal, wciskanie całej puli w produkty bardzo bogate w błonnik może być po prostu niepraktyczne. Wtedy część węglowodanów może pochodzić z lżejszych źródeł, takich jak biały ryż, jasny makaron, pieczywo czy dojrzałe owoce.

Infografika Dietlo - wykres proporcji węglowodanów w zależności od zapotrzebowania energetycznego: węglowodany złożone rosną łagodnie ze 180 g przy 1800 kcal do 245 g przy 4000 kcal, a węglowodany proste z 35 g do 300 g, więc przy wyższej kaloryczności przyrasta głównie pula na prostsze źródła energii
Baza węglowodanów złożonych często wystarcza już przy około 2000 kcal. Przy wyższym zapotrzebowaniu rośnie głównie pula na prostsze dodatki i wygodne źródła energii.

Dlatego dużo sensowniej niż eliminować cały makroskładnik jest spojrzeć jednocześnie na dwie rzeczy: czy ilość węglowodanów mieści się w Twoim zapotrzebowaniu i z jakich produktów pochodzi.

Dieta, w której regularnie pojawiają się pełne ziarna, warzywa, owoce, ziemniaki i strączki, jest czymś zupełnie innym niż dieta, w której większość węglowodanów dostarczają słodycze, słodzone napoje i wysoko przetworzone przekąski.

Nie każdy produkt węglowodanowy daje Ci to samo

Kaloryczność dwóch produktów może być podobna, ale ich wartość odżywcza bardzo różna.

Wraz z węglowodanami możesz dostarczyć dużo błonnika, magnezu, żelaza i witamin z grupy B, a z owsa i jęczmienia także beta-glukanów pomagających obniżać LDL. Możesz też dostać praktycznie samą łatwo dostępną energię. Dlatego dwa produkty o podobnej ilości węglowodanów nie zawsze dają Ci odżywczo to samo. [6,7,8]

To nie oznacza, że produkt o mniejszej zawartości mikroskładników jest automatycznie „zły”. Po prostu różne produkty mogą pełnić w diecie różne funkcje. Kasza ma więcej błonnika, witamin i mikroelementów, natomiast ryż lepiej sprawdza się we wszelakich problemach trawiennych.

Wybrane produkty zbożowe: porównanie na 100 g produktu suchego

Produkt kcal Białko Węglowodany Tłuszcz Błonnik Co warto wyróżnić
Płatki owsiane ~380 ~13 g ~68 g ~7 g ~10 g B1, E, beta-glukany
Kasza gryczana ~340 ~13 g ~72 g ~3 g ~10 g B2, B3
Bulgur ~340 ~12 g ~76 g ~1 g ~12-13 g B1, B3, B6
Orkisz ~340 ~15 g ~70 g ~2,5 g ~11 g B1, B3, E
Makaron pełnoziarnisty ~350 ~14 g ~73 g ~3 g ~9 g B1, B3, E
Ryż brązowy ~365 ~8 g ~76 g ~3 g ~3-4 g B1, B3, B6
Ryż biały ~360 ~7 g ~80 g <1 g ~1-2 g głównie źródło energii

Wartości są orientacyjne i mogą różnić się między produktami. [5]

Infografika Dietlo - nie każdy węglowodan daje to samo: ziemniaki (potas i witamina C), makarony (wygoda i energia), owoce (błonnik i witaminy), warzywa (objętość i błonnik), kasze (błonnik i minerały), ryż (lekkość i energia), strączki (białko i błonnik), pieczywo (wygoda na co dzień)
Nie każdy węglowodan daje to samo. Patrz nie tylko na ilość węglowodanów, ale na to, co dostajesz razem z nimi.

Pieczywo po 40: które wybrać i co właściwie daje?

Pieczywo jest jednym z najprostszych źródeł węglowodanów. Nie musisz go gotować, łatwo zabrać je do pracy i bez problemu zrobisz z niego śniadanie albo kolację.

Nie ma jednego chleba, który zawsze będzie najlepszy. Innego możesz potrzebować, gdy chcesz jeść więcej błonnika, innego przy problemach z sytością, a jeszcze innego wtedy, gdy brzuch jest wrażliwy i zależy Ci na czymś lekkim.

Pieczywo pełnoziarniste i razowe: więcej błonnika na co dzień

Co daje? Pełnoziarniste i razowe pieczywo zachowuje więcej części ziarna, dlatego zwykle dostarcza więcej błonnika, magnezu, cynku, żelaza i witamin z grupy B niż jasne pieczywo.

Kiedy warto sięgnąć? Gdy w Twojej diecie jest mało błonnika, szybko robisz się głodna po kanapkach albo chcesz prostą zmianą poprawić jakość codziennych posiłków. Nie musisz przebudowywać całej diety – czasem wystarczy zmienić chleb, który i tak jesz prawie każdego dnia.

Gdzie sprawdza się dietetycznie? Szczególnie dobrze pasuje do diety, w której zależy Ci na większej sytości, regularnym wypróżnianiu i większym udziale pełnych ziaren. To także wygodny wybór podczas redukcji, jeśli większa ilość błonnika pomaga Ci lepiej kontrolować głód.

Kiedy wybrać coś innego? Przy nasilonych wzdęciach, biegunce albo bardzo wrażliwym przewodzie pokarmowym duża ilość razowego pieczywa może być zwyczajnie za ciężka. Wtedy jasne lub delikatniejsze pieczywo może być lepiej tolerowane.

Największy benefit: dużo błonnika w produkcie, który łatwo włączyć do codziennej diety.

Graham: prosty kompromis między jasnym a razowym

Co daje? Graham jest czymś pomiędzy lekką kajzerką a ciężkim chlebem razowym. Ma znajomy smak i teksturę, a jednocześnie zwykle dostarcza więcej błonnika niż jasne pieczywo.

Kiedy warto sięgnąć? Gdy chcesz jeść trochę więcej produktów z wyższego przemiału, ale nie przepadasz za ciężkim razowcem. To bardzo prosta zamiana: zamiast kajzerki bierzesz grahamkę.

Gdzie sprawdza się dietetycznie? Jako codzienne pieczywo przy zwykłej zbilansowanej diecie i redukcji, szczególnie jeśli chcesz zwiększać błonnik stopniowo, bez gwałtownej zmiany smaku i objętości posiłków.

Kiedy wybrać coś innego? Graham nadal zawiera gluten i dla części osób z bardzo wrażliwym przewodem pokarmowym może być cięższy niż jasne pieczywo. Przy celiakii nie jest odpowiedni.

Największy benefit: łatwy kompromis między lekkim pieczywem a większą ilością błonnika.

Chleb żytni: kiedy zależy Ci na sytości

Co daje? Chleb żytni jest zwykle bardziej zwarty i często syci na dłużej niż lekkie pieczywo pszenne. W wersji razowej może być też bardzo dobrym źródłem błonnika.

Kiedy warto sięgnąć? Gdy po kanapkach szybko robisz się głodna, masz tendencję do podjadania albo po prostu lubisz cięższe, bardziej konkretne pieczywo.

Gdzie sprawdza się dietetycznie? Dobrze pasuje do diety nastawionej na sytość i większą ilość błonnika. Na redukcji może być pomocny właśnie dlatego, że dla wielu osób jedna czy dwie kromki są bardziej satysfakcjonujące niż lekkie pieczywo pszenne.

Kiedy wybrać coś innego? Żyto zawiera gluten, więc odpada przy celiakii. U części osób z wrażliwymi jelitami albo nasilonymi wzdęciami większa ilość żyta może pogarszać komfort – wtedy nie wybieraj go na siłę.

Największy benefit: sytość i błonnik.

Pieczywo na zakwasie: fermentacja może ułatwiać trawienie

Co daje? Zakwas mówi przede wszystkim o sposobie przygotowania pieczywa, a nie o rodzaju mąki. Podczas dłuższej fermentacji część składników mąki zostaje rozłożona jeszcze przed pieczeniem, dlatego niektóre osoby lepiej tolerują takie pieczywo. [11,12]

Kiedy warto sięgnąć? Jeśli zwykłe pieczywo drożdżowe często daje Ci uczucie ciężkości albo po prostu lubisz smak i strukturę chleba na zakwasie. Jeśli chcesz jednocześnie więcej błonnika, wybierz pełnoziarnisty chleb na zakwasie.

Gdzie sprawdza się dietetycznie? Jako normalne pieczywo w codziennej diecie – zarówno jasne, jak i pełnoziarniste, zależnie od Twoich potrzeb. Może być ciekawą opcją przy wrażliwym brzuchu, ale tolerancja jest indywidualna.

Kiedy wybrać coś innego? Zakwas nie oznacza „bez glutenu”. Chleb pszenny, żytni czy orkiszowy na zakwasie nadal zawiera gluten. I nie każdy chleb na zakwasie będzie automatycznie lekkostrawny – dużo zależy od mąki, receptury i długości fermentacji. [11,12]

Największy benefit: fermentacja plus zalety mąki, z której pieczywo zostało zrobione.

Pieczywo orkiszowe: pełne ziarno, błonnik i urozmaicenie

Co daje? Orkisz jest odmianą pszenicy. W pełnoziarnistym pieczywie może dostarczać sporo błonnika, witamin z grupy B, magnezu i relatywnie dużo białka jak na produkt zbożowy. Warto jednak patrzeć na skład, bo „orkiszowe” nie zawsze oznacza, że większość mąki faktycznie jest orkiszowa. [5]

Kiedy warto sięgnąć? Gdy chcesz urozmaicić pieczywo i dołożyć kolejne pełnoziarniste źródło węglowodanów zamiast kupować ciągle ten sam chleb.

Gdzie sprawdza się dietetycznie? W zwykłej zbilansowanej diecie jako zamiennik innych pełnoziarnistych chlebów. Nie trzeba przypisywać mu magicznych właściwości – jego zaletą jest po prostu dobry skład i różnorodność.

Kiedy wybrać coś innego? Orkisz zawiera gluten, więc nie jest odpowiedni przy celiakii i diecie bezglutenowej. Jeśli pieczywo ma tylko niewielki dodatek mąki orkiszowej, sama nazwa na etykiecie niewiele mówi o jego wartości.

Największy benefit: urozmaicenie pełnoziarnistych źródeł węglowodanów i dodatkowy błonnik.

Pieczywo wysokobiałkowe: więcej białka bez dokładania kolejnego produktu

Co daje? Pieczywo wysokobiałkowe pozwala zwiększyć ilość białka bez dokładania kolejnego produktu do posiłku. Jeśli ma około 18 g białka na 100 g, większa bułka może dostarczyć kilkanaście gramów białka jeszcze zanim dodasz twaróg, jajko czy mięso.

Kiedy warto sięgnąć? Gdy trudno Ci dobić do odpowiedniej ilości białka, jesz mało mięsa lub nabiału albo po prostu chcesz, żeby zwykłe kanapki wnosiły więcej białka do dnia.

Gdzie sprawdza się dietetycznie? Po 40. roku życia, gdy zależy Ci na utrzymaniu mięśni, oraz na redukcji, jeśli większa ilość białka pomaga Ci lepiej się nasycić. To wygodny sposób na poprawienie bilansu posiłku bez robienia z każdej kolacji „fit dania”.

Kiedy wybrać coś innego? Sprawdź etykietę. Pieczywo wysokobiałkowe często ma dużo pestek i nasion, więc bywa bardziej kaloryczne i cięższe dla wrażliwego brzucha. Sama nazwa „protein” nie oznacza automatycznie, że produkt będzie najlepszy dla Ciebie.

Największy benefit: łatwiejsze zwiększenie ilości białka w zwykłym posiłku.

Białe pieczywo: czasami właśnie ono sprawdza się najlepiej

Co daje? Białe pieczywo ma mniej błonnika i mikroskładników niż pełnoziarniste, ale jest lekkie, łatwe do zjedzenia i szybko dostarcza energii. I czasami właśnie te cechy są zaletą.

Kiedy warto sięgnąć? Przy nasilonych problemach jelitowych, przed treningiem, kiedy potrzebujesz lekkiego posiłku albo wtedy, gdy reszta dnia i tak dostarcza dużo błonnika.

Gdzie sprawdza się dietetycznie? W diecie lekkostrawnej, wokół wysiłku oraz po prostu jako normalny element zbilansowanego jadłospisu. Nie każda kromka musi być razowa, jeśli w ciągu dnia jesz warzywa, owoce, owsiankę, kasze i strączki.

Kiedy wybrać coś innego? Jeśli Twoja dieta jest uboga w błonnik, często masz zaparcia albo jasne pieczywo syci Cię tylko na chwilę, pełnoziarnista, żytnia lub grahamowa wersja może sprawdzić się lepiej.

Największy benefit: lekkie, wygodne źródło energii.

Nie potrzebujesz jednego „najzdrowszego chleba”. Pełnoziarnisty daje więcej błonnika, graham jest prostym kompromisem, żytni pomaga z sytością, orkiszowy urozmaica pełnoziarniste źródła, wysokobiałkowy ułatwia dołożenie białka, a jasne pieczywo sprawdza się wtedy, kiedy potrzebujesz czegoś lekkiego.

Infografika Dietlo - jakie pieczywo wybrać po 40: pełnoziarniste (więcej błonnika), graham (prosty kompromis), żytnie (sytość), orkiszowe, wysokobiałkowe (więcej białka) i jasne (lekkostrawność)
Nie szukaj jednego najlepszego chleba. Dobierz go do tego, czego potrzebujesz w danym posiłku.

Kasze po 40: którą wybrać?

Kasza kaszy naprawdę nierówna. Zamiast szukać jednej „najzdrowszej”, lepiej wiedzieć, po którą sięgnąć w konkretnej sytuacji. Przy każdej patrzymy na cztery rzeczy: co wnosi do diety, jak wykorzystać ją w kuchni, kiedy lepiej wybrać coś innego i jaki jest jej największy praktyczny benefit.

Kasza gryczana: dużo magnezu i wyrazisty smak

Co daje? Kasza gryczana jest jednym z ciekawszych źródeł magnezu w tej grupie. 100 g suchej kaszy dostarcza orientacyjnie około 230 mg magnezu, 10 g błonnika i 13 g białka. [5]

Jak wykorzystać? Palona ma mocny, orzechowy smak i dobrze pasuje do mięs, sosów grzybowych czy gulaszy. Niepalona jest delikatniejsza: sprawdzi się w sałatkach, kotlecikach, farszach albo jako zwykły dodatek do obiadu.

Kiedy wybrać coś innego? Jeśli masz nasilone problemy jelitowe i większa ilość błonnika Ci nie służy albo po prostu nie lubisz charakterystycznego smaku gryki.

Największy benefit: magnez.

Pęczak i kasza jęczmienna: błonnik i beta-glukany

Co daje? Jęczmień jest bardzo dobrym źródłem błonnika, a do tego zawiera beta-glukany. To ten sam rodzaj błonnika, z którego słynie owies i który pomaga obniżać LDL. [8]

Jak wykorzystać? Pęczak może zastępować ryż albo ziemniaki. Dobrze działa w kaszotto, zupach, sałatkach, bowlach i jako dodatek do pieczonych warzyw czy mięsa.

Kiedy wybrać coś innego? Pęczak zawiera gluten i ma sporo błonnika, więc przy celiakii odpada, a przy nasilonych wzdęciach duża porcja może być zbyt ciężka.

Największy benefit: beta-glukany i dużo błonnika.

Bulgur: dużo błonnika i prawie zero zachodu

Co daje? Bulgur dostarcza sporo błonnika i magnezu, a przy tym jest bardzo prosty do przygotowania. 100 g suchego produktu ma orientacyjnie około 12-13 g błonnika i 160 mg magnezu.

Jak wykorzystać? Drobny bulgur często wystarczy zalać wrzątkiem. Ma łagodny smak, więc świetnie pasuje do sałatek, dań z mięsem lub tofu, ciecierzycy, pieczonych warzyw i farszów.

Kiedy wybrać coś innego? Bulgur powstaje z pszenicy i zawiera gluten. Duża porcja może być też ciężka dla osoby, która źle toleruje dużo błonnika.

Największy benefit: błonnik, magnez i bardzo proste przygotowanie.

Kasza jaglana: delikatna, uniwersalna i naturalnie bezglutenowa

Co daje? Kasza jaglana powstaje z prosa i naturalnie nie zawiera glutenu. Jest delikatna, miękka po ugotowaniu i może być praktycznym wyborem przy celiakii, zaburzeniach tolerancji glutenu oraz w dietach, w których gluten jest ograniczany, także przy części chorób autoimmunologicznych. Przy celiakii wybieraj produkt oznaczony jako bezglutenowy. Dostarcza również magnezu, żelaza i witamin z grupy B. [5]

Jak wykorzystać? To jedna z bardziej uniwersalnych kasz: możesz zrobić z niej jaglankę na słodko, dodatek do obiadu, farsz, kotleciki, zapiekankę albo bazę deseru. Dobrze sprawdza się też w lżejszych, łatwiej tolerowanych posiłkach.

Kiedy wybrać coś innego? Jeśli zależy Ci przede wszystkim na bardzo dużej ilości błonnika albo beta-glukanach, lepszym wyborem będzie pęczak czy owies. Jaglana ma inne zadanie: jest delikatna, bezglutenowa i łatwa do wykorzystania na wiele sposobów.

Największy benefit: naturalnie bezglutenowa, delikatna i bardzo uniwersalna kulinarnie.

Kuskus: kiedy liczy się szybkość i lekki posiłek

Co daje? Kuskus ma mniej błonnika niż pęczak czy gryka, ale właśnie dlatego dla części osób jest lżejszy i łatwiejszy do zjedzenia. Jego największą zaletą jest szybkość.

Jak wykorzystać? Zalewasz go wrzątkiem i po kilku minutach jest gotowy. Dobrze sprawdza się w sałatkach, jako baza do warzyw i mięsa, w farszach albo w szybkim lunchu. Jeśli sam syci Cię krótko, dołóż warzywa i porządne źródło białka.

Kiedy wybrać coś innego? Klasyczny kuskus powstaje z pszenicy durum i zawiera gluten. Jeśli potrzebujesz większej sytości i więcej błonnika, częściej wybieraj pęczak, grykę albo bulgur.

Największy benefit: szybkość przygotowania i lekka forma.

Zamiast wybierać jedną kaszę na całe życie, rotuj je. Przy cholesterolu częściej sięgaj po jęczmień, przy potrzebie większej ilości magnezu po grykę, przy diecie bezglutenowej po jaglaną, a kiedy brzuch jest wrażliwy i liczy się prostota, dobrze może sprawdzić się kuskus.

Infografika Dietlo - kasza kaszy nierówna: gryczana (magnez i wyrazisty smak), pęczak (beta-glukany i więcej sytości), bulgur (błonnik i szybki obiad), jaglana (naturalnie bez glutenu), kuskus (lekka forma i szybkość)
Nie wybieraj kaszy na ślepo. Dobierz ją do tego, czego potrzebujesz: sytości, błonnika, lekkości albo diety bezglutenowej.

Owsianka po 40: prosty sposób na beta-glukany

Jeśli masz podwyższony cholesterol, owsianka jest jednym z najprostszych produktów, które warto jeść regularnie. Owies zawiera beta-glukany, czyli rodzaj błonnika pomagający obniżać LDL. Co ważne, płatków zwykle jemy kilkadziesiąt gramów naraz, więc zwykła porcja realnie wnosi do dnia sporą ilość tego błonnika. To jeden z powodów, dla których owies warto mieć w diecie kilka razy w tygodniu, a nie tylko od święta. [6,7]

I właśnie tutaj „fit deser” jak najbardziej może wjechać. Owsianka jest świetnym tłem dla dodatków i można ją zrobić na dziesiątki sposobów: klasycznie z owocami, kakao i orzechami, jako nocną owsiankę, wersję pieczoną, z jogurtem, masłem orzechowym, cynamonem czy owocami jagodowymi. Może smakować bardziej jak deser niż „dietetyczne śniadanie”, a nadal bazować na płatkach owsianych.

Możesz też pójść w stronę wytrawną albo wykorzystać płatki do placuszków i wypieków. Jeśli po samej owsiance szybko jesteś głodna, zwiększ ilość białka, np. dodając skyr, jogurt wysokobiałkowy, twaróg albo odżywkę białkową.

Przy wzdęciach zacznij od mniejszej porcji. Duża ilość płatków, nasion, owoców i orzechów w jednym posiłku może być dla wrażliwego brzucha po prostu za dużą dawką błonnika.

Największy benefit: beta-glukany w produkcie, który łatwo jeść kilka razy w tygodniu.

Ziemniaki: sycące źródło potasu i witaminy C

Ziemniaki mają opinię „zapychacza”, a w praktyce potrafią być bardzo użytecznym elementem diety. Są objętościowe, mają stosunkowo mało kalorii jak na porcję obiadową i dostarczają potasu oraz witaminy C.

NCEŻ zwraca uwagę, że porcja 250-300 g ziemniaków może dostarczyć prawie połowę dziennej normy witaminy C nawet po uwzględnieniu strat podczas gotowania. [3]

I tu widać ważną rzecz: nie liczy się tylko to, ile składnika jest w 100 g. Liczy się też realna porcja. Mało kto zjada 300 g papryki do obiadu, a 300 g ziemniaków jest zupełnie normalne.

Ziemniaki mogą pomagać, kiedy problemem jest głód i podjadanie

Duża porcja gotowanych ziemniaków może dać sporo objętości na talerzu bez ogromnej liczby kalorii. To przydatne, jeśli podczas redukcji najbardziej przeszkadza Ci głód albo wieczorne podjadanie.

Oczywiście znaczenie ma całe danie. Ziemniaki z warzywami i źródłem białka będą wyglądały inaczej energetycznie niż ziemniaki z dużą ilością masła, tłustym sosem i smażonym mięsem.

Największy benefit: sytość, objętość posiłku, potas i witamina C.

Czy ziemniaki są toksyczne? Solanina w ziemniakach – kiedy jest niebezpieczna?

W internecie można trafić na ostrzeżenia, że ziemniaki są „toksyczne” albo wręcz „neurotoksyczne”, bo zawierają solaninę. Brzmi groźnie, ale bez informacji o dawce i stanie ziemniaka takie hasło niewiele mówi. Zwykły, zdrowy ziemniak jest normalnym produktem spożywczym.

Ziemniaki rzeczywiście naturalnie zawierają glikoalkaloidy, głównie solaninę i chakoninę. Ich ilość rośnie przede wszystkim w częściach zielonych, kiełkujących, uszkodzonych i gorzkich. To dlatego nie warto jeść mocno zazielenionych czy intensywnie skiełkowanych bulw – nie dlatego, że każdy ziemniak jest „trujący”.

Dla zobrazowania skali: EFSA wskazuje 1 mg glikoalkaloidów na kilogram masy ciała jako najniższy poziom, przy którym obserwowano działania niepożądane. Dla osoby ważącej 70 kg byłoby to około 70 mg. W danych wykorzystanych przez EFSA średnia zawartość glikoalkaloidów w surowych, nieobranych ziemniakach wynosiła około 51 mg na kilogram. Przy takim poziomie do osiągnięcia 70 mg potrzeba byłoby około 1,4 kg surowych, nieobranych ziemniaków naraz. Tylko że nikt rozsądnie nie je ziemniaków w takiej formie. [10]

W praktyce ziemniaki zwykle obieramy i gotujemy. Jeśli dla prostego przykładu przyjmiemy, że obieranie usuwa około połowy glikoalkaloidów, a gotowanie zmniejsza o połowę to, co zostało, zostaje około 25% ilości wyjściowej. W takim modelu osoba ważąca 70 kg musiałaby zjeść około 5,5 kg zwykłych, obranych i ugotowanych ziemniaków naraz, żeby dojść do poziomu, przy którym EFSA obserwowała pierwsze działania niepożądane. Zwykła porcja obiadowa 250-300 g jest od tego wielokrotnie mniejsza. Dużo wcześniej problemem byłoby zwyczajne przejedzenie niż toksyczność ziemniaków. [10]

To nadal tylko przykład pokazujący skalę, a nie „bezpieczny limit”, bo zawartość glikoalkaloidów różni się między bulwami. Najwięcej znajduje się w skórce i warstwach tuż pod nią, a wyraźnie więcej może być w ziemniakach zielonych, mocno skiełkowanych, uszkodzonych albo gorzkich. Takich ziemniaków nie próbuj „ratować” obieraniem czy gotowaniem – po prostu je wyrzuć. [10]

Najprostsza zasada: jedz normalne, niezielone i niegorzkie ziemniaki. Przy zwykłej porcji obranych i ugotowanych ziemniaków nie ma powodu obawiać się „neurotoksyczności”. Mocno zielone, skiełkowane albo wyraźnie gorzkie bulwy wyrzuć.

Makaron po 40: jaki wybrać i co naprawdę ma znaczenie?

Makaron nie ma aż takiej gęstości witamin, składników mineralnych i błonnika jak najlepsze kasze czy pełne ziarna. Ma jednak coś, czego nie warto lekceważyć: smak, wygodę i ogromną uniwersalność. Nie bez powodu jest jednym z fundamentów kuchni włoskiej. Dobrze łączy się z warzywami, mięsem, rybami, strączkami, serami i dziesiątkami sosów, więc łatwo zbudować wokół niego pełny posiłek.

Kaloryczność większości suchych makaronów jest zbliżona do ryżu czy kasz. Po ugotowaniu makaron chłonie wodę, więc 100 g gotowego produktu ma znacznie mniej kalorii niż 100 g suchego. Przy porównywaniu etykiet zawsze sprawdź więc, czy wartości dotyczą produktu suchego czy ugotowanego.

Zwykły makaron też jest okej

Spaghetti, linguine, tagliatelle czy penne różnią się przede wszystkim kształtem, teksturą i tym, z jakim sosem najlepiej działają. Jeśli powstały z podobnej mąki, ich kaloryczność będzie bardzo zbliżona.

I to jest ważne, bo jedzenie ma też smakować. Jeśli lubisz zwykły makaron, nie ma sensu rezygnować z niego tylko dlatego, że istnieje „zdrowsza” wersja. Lepiej zjeść zwykły makaron z warzywami i dobrym źródłem białka niż zmuszać się do produktu, którego nie lubisz.

Największy benefit: smak, uniwersalność i łatwość przygotowania.

To dodatki najczęściej robią największą różnicę

Śmietanka, sery, boczek, tłuste mięso, pesto, masło czy duża ilość oliwy mogą bardzo szybko podnieść kaloryczność potrawy. Dlatego zdanie „makaron jest bardzo kaloryczny” często opisuje całe danie, a nie sam makaron.

Jeśli jesz makaron często i chcesz zmniejszyć kaloryczność obiadu, nie musisz rezygnować z makaronu. Możesz użyć chudszego mięsa, zrobić sos na pomidorach, dodać więcej warzyw albo wykorzystać soczewicę czy tofu.

Oliwa nadal jest wartościowym tłuszczem, ale ma około 9 kcal na gram. „Zdrowe” nie znaczy „bez znaczenia dla kalorii”.

Makaron pełnoziarnisty: kiedy chcesz jeść więcej błonnika

Makaron pełnoziarnisty jest tą wersją, która najbardziej zbliża się odżywczo do pełnoziarnistych kasz i pieczywa: daje więcej błonnika, magnezu i żelaza niż jasny makaron. 100 g suchego produktu może dostarczać około 9 g błonnika i ponad 120 mg magnezu. [5]

Jeśli go lubisz – świetnie. Jeśli nie, nie ma obowiązku jedzenia go na siłę. Przy nasilonych wzdęciach albo przed treningiem zwykły jasny makaron może być też zwyczajnie lepiej tolerowany.

Makaron ryżowy i kukurydziany: bez glutenu i zwykle lekki

Makaron ryżowy i kukurydziany naturalnie nie zawierają glutenu, dlatego są prostą alternatywą przy diecie bezglutenowej. Przy celiakii nadal warto wybierać produkt z odpowiednim oznaczeniem, żeby mieć pewność co do zanieczyszczeń.

Mają zwykle mało błonnika i łagodny smak, dlatego często dobrze pasują też do diety lekkostrawnej albo okresów, w których przewód pokarmowy jest bardziej wrażliwy. Ryżowy świetnie działa w daniach azjatyckich, kukurydziany może po prostu zastąpić klasyczny makaron w sosie.

Największy benefit: bezglutenowa, lekka baza do wielu dań.

Makaron ze strączków: więcej białka i błonnika

Makaron z czerwonej soczewicy, grochu czy ciecierzycy to zupełnie inna kategoria. Ma zwykle więcej białka i błonnika, więc może pomóc zwiększyć udział strączków bez gotowania fasoli czy soczewicy od zera. Smak jest bardziej charakterystyczny niż w klasycznym makaronie, dlatego nie każdemu będzie pasował do każdego sosu.

Przy wrażliwym przewodzie pokarmowym duża porcja może zwiększać gazy i wzdęcia. Za to w dobrze dobranym daniu może być bardzo wygodnym sposobem na dołożenie kilkunastu gramów białka.

Infografika Dietlo - spaghetti bolognese w dwóch wersjach na porcję około 350 g: tradycyjne ragu 685 kcal, 30,5 g białka, 71,2 g węglowodanów, 29,5 g tłuszczu, 4 g błonnika; lżejsza alternatywa z tofu 579 kcal, 28,7 g białka, 73,1 g węglowodanów, 17,4 g tłuszczu, 5 g błonnika
Ten sam makaron, dwa sposoby. Największą różnicę robią dodatki i tłuszcz, nie kształt makaronu.

Warzywa i owoce też są źródłem węglowodanów

Kiedy słyszysz „węglowodany”, pewnie najpierw myślisz o chlebie, makaronie i ryżu. Ale węglowodany są też w warzywach i owocach. I nie ma powodu, żeby z tego powodu traktować owoce jak słodycze.

Owoce są czymś znacznie więcej niż „cukrem”. Dostarczają witamin, potasu, folianów, błonnika, wody, kwasów organicznych oraz naturalnych związków roślinnych, m.in. polifenoli i karotenoidów. Do tego wnoszą smak, kolor i słodycz, dzięki którym zdrowa dieta nie musi być nudna. [2,5]

Owoce są różne i nie wszystkie wnoszą do diety to samo

Różne owoce mają jednak różną kaloryczność i inną „gęstość” energii. Owoce jagodowe dają sporo objętości przy niewielkiej liczbie kalorii i są bogate w polifenole. Cytrusy i kiwi to świetne źródła witaminy C. Banany dostarczają potasu i są wygodnym źródłem energii, a jabłka i gruszki dokładają błonnika. [2,5]

Banany, winogrona, mango czy suszone owoce nadal są wartościowymi produktami, ale nie są neutralne dla bilansu kalorycznego. Łatwo zjeść ich dużo, szczególnie suszonych owoców, w których energia jest mocno skoncentrowana. Jeśli redukujesz masę ciała, warto po prostu pamiętać o porcji – bez robienia z tych owoców produktów zakazanych.

Najlepsza strategia to różnorodność. Jednego dnia owoce jagodowe, innego kiwi, jabłko, pomarańcza, banan czy mango. Wtedy korzystasz z różnych witamin, polifenoli, kwasów organicznych i smaków zamiast szukać jednego „najzdrowszego” owocu.

400 g warzyw i owoców to minimum, nie sufit

WHO zaleca dorosłym co najmniej 400 g warzyw i owoców dziennie. To wciąż cel, którego wiele osób na co dzień nie realizuje. NCEŻ wskazuje, że korzyści obserwuje się także przy większym spożyciu, dlatego praktyczny zakres 500-800 g różnych warzyw i owoców może być dobrym celem dla wielu osób. [1,2]

Warzywa są też jednym z niewielu elementów wspólnych dla bardzo różnych sposobów żywienia. Pojawiają się zarówno w klasycznej diecie śródziemnomorskiej czy DASH, jak i w wielu dietach terapeutycznych oraz popularnych modelach takich jak paleo czy dieta ketogeniczna. Zasady tych diet mocno się różnią, ale warzywa bardzo często zostają.

Dlatego jeśli dziś jesz ich mało, zwiększenie ilości warzyw i owoców jest jednym z najlepszych prostych kroków, od których można zacząć poprawę diety. Nie musi to być 500-800 g surowizny: zupa warzywna, pieczona papryka, gotowany brokuł, mrożona fasolka, warzywa na kanapkach i owoc w ciągu dnia – wszystko się liczy.

Infografika Dietlo - owoce uszeregowane według zawartości cukru na 100 g: owoce jagodowe 4-6 g, grejpfrut i cytrusy 6-8 g, arbuz i melon 6-8 g, jabłka i gruszki 10-12 g, kiwi, brzoskwinie i nektarynki 12-14 g, winogrona, mango i banany 15-18 g, suszone owoce 50-70 g, z opisem co poza cukrem wnosi każda grupa
Owoce też są różne. Mniej cukru to więcej miejsca na co dzień, więcej cukru to więcej energii – suszone owoce zostają dodatkiem, a nie codzienną przekąską.

Błonnik po 40: ile i z jakich źródeł?

Minimum dla dorosłej osoby to około 25 g błonnika dziennie. Nie musisz jednak liczyć każdego grama. Dużo ważniejsze jest to, żeby regularnie pojawiały się pełne ziarna, warzywa, owoce, strączki, orzechy i nasiona. [1]

Różne rodzaje błonnika robią trochę inne rzeczy. Ten z owsa i jęczmienia może pomagać obniżać LDL, a inne rodzaje zwiększają objętość treści jelitowej i pomagają w regularnym wypróżnianiu. [6,7,8]

Więcej błonnika nie znaczy: od jutra jak najwięcej

Jeśli dzisiaj jesz mało błonnika, a jutro dołożysz otręby, strączki, pełnoziarnisty makaron, razowy chleb, siemię i ogromną miskę surowych warzyw, brzuch może zaprotestować.

Zwiększaj ilość stopniowo. Przy problemach jelitowych liczy się nie tylko ilość błonnika, ale też rodzaj produktu, wielkość porcji i to, jak Twój brzuch reaguje.

Węglowodany i insulina po 40: co naprawdę ma znaczenie?

Wokół insuliny powstało mnóstwo prostych haseł: „węglowodany podnoszą insulinę, więc tuczą” albo „przy insulinooporności trzeba odstawić pieczywo i owoce”. Organizm działa trochę bardziej skomplikowanie.

Wzrost insuliny po posiłku nie oznacza, że właśnie tyjesz

Insulina jest hormonem, który pomaga organizmowi wykorzystać składniki z posiłku, w tym glukozę. To normalne, że po jedzeniu jej poziom rośnie.

O tym, czy masa ciała rośnie, decyduje przede wszystkim bilans energii utrzymujący się w czasie. Można schudnąć jedząc ziemniaki, owoce, kasze, makaron i pieczywo, jeśli cała dieta jest dopasowana do potrzeb.

Insulinooporność nie oznacza diety bez węglowodanów

Przy insulinooporności można zmniejszyć ilość węglowodanów, jeśli taki sposób jedzenia Ci służy. Nie jest to jednak jedyna droga. [4]

Duże znaczenie ma jakość całej diety, ilość energii, masa ciała, ruch, mięśnie i błonnik. Zamiast pytać „czy mogę zjeść ziemniaka?”, częściej warto zapytać: „jak wygląda cały mój posiłek i cały dzień?”. [4]

Nie oceniaj jedzenia tylko po tym, jak szybko podnosi glukozę

Po posiłku z węglowodanami glukoza ma prawo wzrosnąć. Sama ta reakcja nie oznacza, że produkt jest zły.

Znaczenie ma porcja, całe danie, ilość błonnika, Twoja aktywność i sytuacja metaboliczna. Dlatego indeks glikemiczny może być pomocny, ale nie powinien być jedyną tabelą, według której wybierasz jedzenie.

Celem nie jest dieta, po której insulina nigdy nie rośnie. Celem jest taka dieta i taki styl życia, przy których organizm dobrze radzi sobie z glukozą, a Ty masz energię, sytość i wyniki dopasowane do swojej sytuacji. Pomaga w tym nie tylko talerz, ale też regularny trening.

Kiedy jeść węglowodany? Czy timing ma znaczenie?

Nie ma godziny, po której organizm przestaje radzić sobie z węglowodanami. Kromka chleba o 20:00 nie „tuczy bardziej” tylko dlatego, że jest wieczór.

Pora jedzenia może jednak mieć znaczenie dla głodu, treningu, refluksu i zwykłego komfortu.

Nie zostawiaj większości jedzenia na późny wieczór

Jeśli rano jesz bardzo mało, przez cały dzień „jakoś wytrzymujesz”, a wieczorem masz ochotę zjeść wszystko, problemem nie musi być brak silnej woli. Możliwe, że po prostu za mało zjadłaś wcześniej.

Bardziej równomierne rozłożenie posiłków często ułatwia kontrolowanie głodu i zmniejsza ryzyko wieczornego podjadania.

Masz refluks? Wieczorem liczy się wielkość i lekkość posiłku

Przy refluksie problemem nie są „węglowodany po 18”. Znacznie częściej szkodzi duża, ciężka kolacja zjedzona krótko przed snem.

Jeśli objawy nasilają się wieczorem, spróbuj zjeść większy posiłek około 3 godziny przed położeniem się do łóżka. U wielu osób gorzej sprawdzają się bardzo tłuste dania. Przy nasilonym refluksie, wzdęciach i uczuciu przepełnienia warto też nie dokładać na noc ogromnej ilości błonnika. [9]

W praktyce wieczorem może lepiej sprawdzić się posiłek jednocześnie mniej tłusty i mniej błonnikowy: delikatny makaron, biały ryż, ziemniaki bez ciężkiego sosu albo jasne pieczywo z lekkimi dodatkami. To nie jest zasada dla każdego dnia, tylko sposób na zmniejszenie obciążenia przewodu pokarmowego wtedy, gdy refluks i wzdęcia dają o sobie znać.

Węglowodany wokół treningu mają jeszcze inną funkcję

Węglowodany są paliwem do pracy mięśni. Przed półgodzinnym spacerem nie musisz specjalnie planować posiłku, ale wraz ze wzrostem długości i intensywności treningu ich znaczenie rośnie.

Przy treningu siłowym, długim rowerze, bieganiu czy pływaniu węglowodany w posiłkach przed i po treningu pomagają dostarczyć energię do pracy i później odbudować zapasy glikogenu.

Nie trzeba przy tym pilnować minutowego „okna anabolicznego”. Ważniejsze jest to, co jesz w ciągu całego dnia.

Timing ma Ci pomagać w sytości, treningu, komforcie trawiennym i organizacji dnia. Nie ma wyznaczać godziny, po której pieczywo albo owoce stają się zakazane.

Jak może wyglądać dzień z różnymi źródłami węglowodanów?

To nie jest gotowy jadłospis i nie jest to „idealny dzień”.

To po prostu przykład pokazujący, że nie trzeba budować diety wokół jednego najlepszego produktu.

Śniadanie: owsianka z owocami i jogurtem lub skyrem. Płatki i owoce dają węglowodany, a przy okazji beta-glukany, błonnik, witaminy i składniki mineralne.

Obiad: ziemniaki, ryż albo makaron z warzywami i wybranym źródłem białka. Jednego dnia mogą być ziemniaki, kolejnego makaron, następnego pęczak czy bulgur.

Przekąska: owoc. Może być zjedzony samodzielnie. Jeśli potrzebujesz większego posiłku, możesz oczywiście dodać inne produkty, ale sam owoc nie wymaga „zabezpieczania”.

Kolacja: kanapki na grahamie, pieczywie żytnim, pełnoziarnistym, orkiszowym albo wysokobiałkowym. Wybierz takie, które pasuje do Twojego celu i dobrze się po nim czujesz.

W jednym dniu pojawiły się więc: owies, owoce, warzywa, ziemniaki/ryż/makaron i pieczywo. Następnego dnia część produktów możesz zamienić na kaszę czy strączki.

Różnorodność oceniamy w skali tygodnia. Nie trzeba próbować zjeść wszystkich wartościowych produktów w ciągu jednej doby.

Infografika Dietlo - przykładowy rozkład węglowodanów w ciągu dnia: śniadanie o 7:00 owsianka z owocami i jogurtem lub skyrem, obiad o 13:30 ziemniaki, ryż lub makaron z warzywami i źródłem białka, przekąska o 16:30 owoc, kolacja o 19:30 kanapki na pieczywie żytnim, grahamie lub pełnoziarnistym
To tylko przykład, nie gotowy jadłospis. Różne źródła węglowodanów mogą pojawiać się w różnych posiłkach dnia, a różnorodność budujemy w skali tygodnia.

Jak wybierać węglowodany po 40?

Nie potrzebujesz listy produktów zakazanych. Potrzebujesz dopasować ilość węglowodanów do swojego zapotrzebowania, a potem wybrać takie źródła, które najlepiej odpowiadają temu, czego aktualnie potrzebujesz.

  • Jeśli masz problem z cholesterolem, częściej sięgaj po owies i jęczmień, bo dostarczają beta-glukanów. [6,7,8]
  • Jeśli chcesz jeść więcej pełnych ziaren i urozmaicić dietę, rotuj grykę, pęczak, bulgur i brązowy ryż zamiast opierać się ciągle na jednym dodatku.
  • Jeśli największym problemem jest głód i podjadanie, wykorzystuj bardziej sycące, objętościowe produkty: ziemniaki, pieczywo żytnie, pełne ziarna i strączki.
  • Jeśli chcesz jeść więcej błonnika, dołóż pełnoziarniste pieczywo, pęczak, strączki, warzywa i owoce. Rób to stopniowo, jeśli Twój brzuch jest wrażliwy.
  • Jeśli masz celiakię, zaburzenia tolerancji glutenu albo ograniczasz gluten w diecie, kasza jaglana jest prostym, neutralnym zamiennikiem. Przy celiakii wybieraj produkty z oznaczeniem bezglutenowym.
  • Jeśli masz problemy trawienne, nie zmuszaj się do najbardziej „pełnoziarnistej” wersji wszystkiego. Biały ryż, jasne pieczywo, delikatny makaron czy kuskus mogą być w danym momencie po prostu lepiej tolerowane.

Warzywa i owoce jedz codziennie. 400 g to minimum, nie cel maksymalny – i dla wielu osób właśnie dołożenie ich do codziennych posiłków będzie lepszym pierwszym krokiem niż szukanie kolejnej „idealnej” diety. [1,2]

A jeśli zwykły makaron czy pszenna bułka pasują do Twojego posiłku i dobrze się po nich czujesz, nie musisz ich eliminować tylko dlatego, że istnieją bardziej „fit” zamienniki.

Long story short: węglowodany nadal mają swoje miejsce po 40. Liczy się ich ilość w Twoim bilansie energetycznym, jakość źródeł i to, jak komponujesz całą dietę. Nie jeden idealny produkt, tylko różne produkty, które razem robią swoją robotę i które da się jeść przez lata.

FAQ

Czy po 40 trzeba ograniczać węglowodany?

Nie. Sam wiek nie jest powodem do odstawiania pieczywa, makaronu czy ziemniaków. Po 40. większe znaczenie ma jednak to, czy ilość jedzenia mieści się w Twoim zapotrzebowaniu. Organizm nie przestaje metabolizować węglowodanów, ale nadmiar kalorii może łatwiej odbijać się na masie ciała, szczególnie jeśli spada aktywność i masa mięśniowa.

Czy przy insulinooporności trzeba odstawić pieczywo i makaron?

Nie. Przy insulinooporności nie ma jednego idealnego udziału węglowodanów dla każdej osoby. Możesz nadal jeść pieczywo, owoce, ziemniaki czy makaron. Ważniejsze są porcje, całe posiłki, błonnik, ruch i całkowita ilość energii. [4]

Jaka kasza ma najwięcej magnezu?

Bardzo dobrym źródłem jest kasza gryczana: około 230 mg magnezu na 100 g suchego produktu. [5]

Czy ziemniaki są dobrym źródłem witaminy C?

Tak. W 100 g mają jej mniej niż np. papryka, ale ziemniaków zwykle jemy dużo więcej. NCEŻ wskazuje, że porcja 250-300 g może dostarczyć niemal połowę dziennej normy witaminy C nawet po uwzględnieniu strat podczas gotowania. [3]

Czy pieczywo wysokobiałkowe ma sens?

Tak, jeśli chcesz łatwiej zwiększyć ilość białka. Dostępne są już bułki dostarczające około 18 g białka/100 g, także w popularnych dyskontach.

Czy makaron tuczy?

Sam makaron nie ma szczególnej właściwości powodującej tycie. W potrawach makaronowych bardzo dużo energii może natomiast pochodzić z tłustych sosów, sera, śmietanki, mięsa i dodanego tłuszczu.

Czy owoce można jeść samodzielnie?

Tak. Nie ma obowiązku łączenia owocu z białkiem czy tłuszczem.

Czy można jeść węglowodany wieczorem?

Tak. Jeśli masz refluks, większe znaczenie ma wielkość i ciężkość kolacji. Warto zostawić około 3 godzin między większym posiłkiem a położeniem się spać. [9]

Ile warzyw i owoców jeść?

WHO podaje minimum 400 g dziennie. NCEŻ wskazuje na podstawie danych epidemiologicznych zakres 500-800 g różnorodnych warzyw i owoców jako związany z dalszymi korzyściami zdrowotnymi. [1,2]

Ile błonnika dziennie?

WHO rekomenduje dorosłym co najmniej 25 g naturalnie występującego błonnika dziennie. [1]

Czy zielone ziemniaki są bezpieczne?

Lepiej ich nie jeść. Zielone, mocno skiełkowane albo gorzkie ziemniaki mogą mieć znacznie więcej glikoalkaloidów. Obranie i gotowanie zmniejszają ich ilość, ale nie są sposobem na „uratowanie” mocno zazielenionej bulwy. [10]

Czy kasza jaglana jest bezglutenowa?

Tak, kasza jaglana jest naturalnie bezglutenowa. Może być neutralnym wyborem przy nietolerancji glutenu i w dietach, w których gluten jest ograniczany. Przy celiakii wybieraj produkt z oznaczeniem bezglutenowym.

Czytaj też

Artykuł ma charakter edukacyjny i nie służy do diagnozowania ani leczenia. Jeśli objawy są nasilone, nagle się zmieniły, utrzymują się lub budzą niepokój, skonsultuj się z lekarzem albo dietetykiem klinicznym.

Sprawdź inne wpisy

0